niedziela, 1 marca 2009

Nieznośny brak komentarzy

Pozwalam sobie umieścić tu krótki tekst, który został opublikowany w zeszłym roku na stronie Arteonu (http://www.arteon.pl/forum.php?id_note=69). Może w ten sposób uda się odnowić dyskusję na ten temat.

10.05.08 / Aneta Rostkowska / NIEZNOŚNY BRAK KOMENTARZY

Jest kilka rzeczy, które dziwią, a nawet irytują mnie na wielu wystawach sztuki współczesnej w Polsce (ostatnio np. na wystawie Sasnala w Zachęcie) – brak komentarzy do pokazywanych prac. Nie mam oczywiście na myśli prostych podpisów, które zazwyczaj (na szczęście) są. Nie mam również na myśli krótkiego wprowadzenia do wystawy, które też na ogół jest (dzięki Bogu!). Myślę o komentarzach informujących o kontekście powstania czy możliwych odczytaniach obiektu.
Nie muszą one być bardzo widoczne (jak np. plansze na ścianach), wystarczy, że gdzieś dostępna jest kartka z nimi. Odwiedzający ma wówczas możliwość skonfrontowania własnego doświadczenia sztuki z innymi. A gdy niespecjalnie wie, jak dany obiekt ‘ugryźć’ – zainspirowania się tekstem. Niestety tego rodzaju ‘pomocy’ na ogół nie ma. Czy jest to świadoma praktyka kuratorska czy po prostu efekt lenistwa? Nie wiem. Próbuję odnaleźć argumenty, które mogłyby takie nie-komentujące podejście uzasadnić i ... kiepsko! Rozumiem, że można uznawać komentarze za przeszkadzające w indywidualnym odbiorze pracy. Ale przecież dotyczy to tylko tych, których trudno ‘wzrokowo’ uniknąć, czyli np. plansz. Komentarze mogą być bardziej dyskretne, to kwestia pomysłowości. Ważne, by widz miał wybór. A może kryje się za tym założenie, że wystawy sztuki współczesnej odwiedzają tylko i wyłącznie jej eksperci? To z kolei wydaje mi się niezgodne z prawdą. Zresztą – jeśli nie-ekspertów jest mało, to może między innymi ze względu na brak objaśnień? Oczywiście wiem, są oprowadzania (rzadko), są katalogi (drogie, poza tym nie zawsze wystawa podoba się aż tak, by kupować katalog). No i jestem w kropce...

Komentarze:

piotr.b

dobrą rzeczą są przewodniki audio stosowane w zachodnich muzeach (np. National Gallery w Londynie). Niestety, z tego co wiem żadne polskie muzeum nie pokusiło się o zakup takich urządzeń, choć jest w Polsce firma która je produkuje. Wykorzystywał je w swoich pracach Kamil Kuskowski. Rzeczywiście, fajne byłoby mieć taki przewodnik na wystawie Sasnala...

6 komentarzy:

hak pisze...

Dla mnie tego typu obszerny komentarz jest trochę jak kula przystawiona do kalekiego tworu. Narzuca pewien sposób odbioru w jakimś sensie "terroryzując" widza - często przez epatowanie pseudoartystyczną nowomową. I zwalnia twórcę z dopracowania samej pracy.
Poza tym zdarza się też że komentarz zbyt wyczerpujący redukuje samo dzieło do roli jedynie ilustracji zawartego w sążnistym tekście wywodu. Ilustracji już wtedy niekonieczne potrzebnej.

Aneta Rostkowska pisze...

Myślę, że kluczowa jest postać i sposób zaprezentowania komentarza. Komentarz nie musi być przecież ani nowomową ani narzucać sposób odbioru - mogą być w nim nakreślone różne kierunki interpretacyjne, a nie tylko jeden. Nie musi być wyczerpujący, może dawać uczucie niedosytu, zawierać pytania itd itp Nie musi być wywieszony obok dzieła (i wchodzić z nim w konkurencję..), lecz może być zawarty w folderze do wystawy dołączonym do biletu. Hmm, wygląda na to, że napisanie dobrego komentarza jest naprawdę trudne...

Anonimowy pisze...

Brak takiego komentarza w polsce odstrasza potencjalnych odbiorców sztuki współczesnej, z prostego powodu-boją się jej.

Aneta Rostkowska pisze...

otóż to, w Polsce w ogóle mamy problem z wiedzą na temat sztuki współczesnej i smutne jest, że same muzea i galerie często ten stan niewiedzy konserwują.

Anonimowy pisze...

E tam, dla mnie komentarz przy dziele to jak śpiewanie z playbacku.

Anonimowy pisze...

nie - komentarz ale informacje potrzebne do lepszego rozumienia, czucia etcetera.